Budowanie marki osobistej w internecie zaczyna się od odpowiedzi na proste pytanie: kim jesteś i w czym realnie możesz pomóc innym ludziom. Zaskakująco wiele osób pomija ten etap, od razu zakładając profile w social media, zamiast najpierw określić swoją specjalizację i wartości. Im bardziej konkretna nisza, tym łatwiej będzie Ci się wyróżnić. Zamiast „marketing”, lepiej wybrać „reklama dla lokalnych firm usługowych” – to od razu ustawia Cię w głowach odbiorców. Drugi krok to spójna obecność w kilku wybranych miejscach: strona www, LinkedIn, jedno-dwa media społecznościowe. Nie musisz być wszędzie – ważniejsze jest, by tam, gdzie jesteś, regularnie pojawiały się treści, które rozwiązują problemy Twojej grupy docelowej. Mogą to być artykuły, krótkie poradniki PDF, webinary czy posty edukacyjne. Liczy się powtarzalny rytm – wtedy w oczach odbiorców stajesz się „tym człowiekiem od…”. W pewnym momencie warto uporządkować swoją wiedzę i dotychczasową twórczość, tworząc coś w rodzaju własnej bazy kompetencji. Świetnie sprawdza się tu sekcja z zasobami na stronie www, swoisty katalog online Twoich artykułów, kursów, nagrań czy case studies. Dzięki temu potencjalny klient, który trafia do Ciebie po raz pierwszy, od razu widzi, jak szerokie masz doświadczenie. To mocno wzmacnia zaufanie i ułatwia decyzję o współpracy. Kolejnym filarem marki osobistej jest dowód społeczny. Opinie klientów, referencje, studia przypadków, screeny z rozmów – to wszystko pokazuje, że nie tylko umiesz mówić o danym temacie, ale realnie osiągasz rezultaty. Warto dbać, by rekomendacje nie były ogólne („super współpraca”), ale pokazywały konkret: liczby, zakres usług, punkt wyjścia i efekt. Im bardziej namacalne wyniki, tym mocniej działają. Nie można też pominąć kwestii stylu komunikacji. Ludzie przywiązują się nie tylko do tego, co mówisz, ale też do tego, jak mówisz. Twój sposób tłumaczenia, poczucie humoru, metafory, których używasz – to wszystko staje się elementem marki. Warto pozwolić sobie na odrobinę „ludzkiej twarzy”: autentyczność, czasem przyznanie się do błędu czy pokazanie procesu, a nie tylko efektu „przed i po”. Na koniec pamiętaj, że marka osobista to maraton, nie sprint. Efekty z pierwszych miesięcy są zwykle dużo skromniejsze niż z pierwszych dwóch–trzech lat konsekwentnej pracy. Zamiast porównywać się do tych, którzy są „już dalej”, porównuj się do siebie sprzed pół roku. Jeśli tworzysz lepsze treści, masz bardziej świadomych klientów i coraz więcej zapytań – Twoja marka działa dokładnie tak, jak powinna.